Pamiętnik

Ciąg dalszy || środa, 26 grudnia 2007 || 15:12:52 ==>komentarze [9]

-Dlaczego z Danielem? Po co z nim?!- czarnulka oburzyła się nagle siadając i ze zmarszczonym czołem czekając na jakąkolwiek odpowiedź czy reakcje ze strony Rox.
-O jejku, no po prostu poprosił mnie o pomoc z transmutacji
-Nie mógł kogoś innego o to zapytać?! Ja widziałam jak na ciebie patrzy... On nie jest dla ciebie Rox, nie rób tego...-zaczęła lamentować April.
-Uspokój się! - warknęła zezłoszczona Gryffonka i pokręciła z niezadowoleniem głową. - Przecież ja mu tylko pomoge z transmutacji, nie zamiarzam wychodzić za niego za mąż od razu... Co się z tobą bedzieje April...
-Ja tylko... Oh przepraszam... Bo widzisz ja... Ja...
-No slucham co ty?- ponagliła ją Brązowooka
-Ja Ciebie kocham Roxan... zawsze cię kochałam i będę kochać...-wypalila lekko czerwieniąc się przy tym.
-ja ciebie tez kocham April... i nie martw się o mnie...-odpowiedziała już łagodniejszym głosem.
-kochasz mnie?
-Tak April, bardzo cie kocham...
I w tym momencie stało się coś czego Zabini nigdy w życiu niespodziewałaby się. April przysunęła się do niej i pocałowała ją.
Przez pierwsza chwilę szok nie pozwolił Gryfonce w żaden sposób zareagować, lecz kiedy poczuła lekki ból spowodowany przygryzieniem dolnej wargi przez czarnowłosą ,otrząsnęła się ze zdziwienia.
Odepchnęła od siebie rozczuloną dziewczyne i podniosła się z kanapy nadal nie spuszczając przyjaciółki z oczu.
Nie mogła uwierzyć w to co się stało.
-April, nie... Ja nie kocham Ciebie w ten sposób...-Wyjąkała cofając się o krok.
Cisza która po tych słowach zapadła w pomieszczeniu była nie do zniesienia dla obu z nich. W oczach odrzuconej zalśniły łzy, które po chwili wyznaczyły mokre ścieżki na śnieżnobiałych policzkach, natomiast druga z nich stała nadal w milczeniu i nie wiedziała co ma zrobić.
-Daj nam szansę Roxan... prosze cię... - wyszeptała April patrząc na oniemiałą ze zdziwienia Gryffonkę.
-Nie wybacz mi... odpowiedziała odwracając się i wychodząc z pokoju.


Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej



Niewinna || poniedziałek, 24 grudnia 2007 || 21:04:48 ==>komentarze [1]

-April!!! Gdzie są moje majtki!-wrzesnęła Roxan budząc przy tym połowe dormitorium. Wpół ubrana brązowowłosa biegała po pomieszczeniu szukając swoich ubrań. Dzień wcześniej w tymże pokoju działy się niesamowite rzeczy. A powodem tej pijackiej zabawy była 6 rocznica związku Nicol z Shonem..
-Kochanie... nie wiem naprawde-odpowiedziała wpółprzytomna Gryfonka podnosząc się z posłania.
-Zaraz oszaleje, musze za 5 minut być u McGivera a nie jestem jeszcze wogóle gotowa! - Jęczała naciągając na nogi rajstopy.
-Nie marudź...- warknęła Nicol Wygrzebując się ze zniesmaczoną miną z łóżka. Dzień zapowiadał się nieciekawie. Na zewnatrz padał deszcz, a słońce najprawdopodobniej uznało że ma urlop i nie pokazywało się wogóle.
-No pięknie- Spóźniła się pani 10 minut.-Przywitał Gryffonke pan profesor.
-Bardzo przepraszam, ale wczoraj...
-Tak tak wiem... wczoraj mieliście małą impreze... ale wiesz dobrzę, że to nie powód aby się spóźniać Panno Zabini. Ma Pani to po swoim ojcu nie ma to tamto...- zaśmiał się nagle totalnie zbijając tym z tropu wystraszoną dziewczynę.
-Moj ojciec lubił imprezować?
-To nie czas na takie rozmowy, ale obiecuje, że jak znajde czas to Ci coś o tym opowiem. A z reszta mam nawet gdzieś jakieś zdjęcia...
-Dziękuje...
-I wiesz co? Jesteś jak skórka zdjęta ze swojej mamy. - Zaśmiał się znowu i wziął do ręki książkę. - Koniec tych pogaduszek pora zacząć naukę.

Po Zajęciach Roxan powolnym krokiem wracała do wierzy Gryffindoru, gdy na jej drodze wyrósł Daniel.
-Ty mnie unikasz? - Zapytał robiąc przy tym krok do tyłu.
-Tak Danielu, uciekam od ciebie, chowam sie i wogóle, boje się że mnie zjesz i wyplujesz tylko najmniejsze kostki...- Odpowiedziała lekko zachrypłym głosem i wyminęła chłopaka szybkim krokiem.
-Roxan, proszę zaczekaj.- krzyknął i pobiegł za nią.
-No słucham Ciebie - warknęła patrząc mu prosto w oczy.
-Mam duży problem z transmutowaniem kamieni w koty. Mogłabyś mi w tym pomóc? Proszę...
-Nie wiem czy będe miała czas.
-Sama wyznaczysz termin, kiedychcesz, ja się dostosuje.-nalegał patrząc na nią kocimi oczami.
-eh, no dobra! Za 2h w bibliotece! a teraz czy mogłbyś się odsunąć bo chciałabym przejść?
-Tak, proszę...
Rozeszli się w przeciwne strony. Ślizgon poszedł na zajęcia, a Gryffonka wylądowała w swoim dormitorium.

-Kochanie...- poczuła nagle czyjś ciepły oddech na szyji.
Odwróciła się lekko przestraszona i jej oczom ukazała się uśmiechnięta od ucha do ucha April.
-jejku, ale mnie wystraszyłaś-szepnęła uśmiechając się.
-masz jeszcze jakieś lekcjie?-Zapytała czarnowsłosa kładąc głowę na kolanach przyjaciółki.
-Nie mam w sumie, ale za 1,5h idę do biblioteki bo sie umówiłam z Danielem.










Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej



Szablon

zrobiła Yzoja. zdjęcie zrobiła l00py. więcej w mieście kreowania snów.