Pamiętnik
Zraniona... || czwartek, 26 stycznia 2006 || 20:08:38 ==>
komentarze [77]
Kurde ludzie ja was zabije ;> nie zmuszajcie mnie dodawac nowe notki ta szybko bo juz mi sie zapas skonczyl i nie bedziecie mieli co czytac u mnie przez dluzszy czas, nie mam weny wogole ;/ no ale jak narazie to dodaje w miare długą notkę i przy tym proszę o dużą ilość komencików kochani...:>
Otworzyła oczy ale po chwili je z powrotem przymknęła, gdyż śnieżnobiała biel oślepiła ją.
Po jakimś czasie wzrok przystosował się i mogła już normalnie widzieć.
-Kochanie… już nie śpisz… usłyszała czyjś znajomy głos i odwróciła głowę w stronę z której dochodził dźwięk.
To co zobaczyła wstrząsnęło nią całkowicie. Serce podeszło jej do gardła, a oddech zamarł na dłuższą chwilę.
"Zwariowałam całkowicie..." Pomyślała i po chwili odezwała się, nadal nie mogą uwierzyć w to co widzi.
-Draco?! Jęknęła nie w pełni świadoma odgłosu jaki się z niej wydobył.
-Tak Skarbie ja… szepnął kucając koło niej i zbliżając się szybkim ruchem.
Delikatnie musnął jej usta i uśmiechnął się.
-Co… co się dzieje, gdzie ja jestem… syknęła speszona.
-Upadłaś i uderzyłaś się w głowę. Spałaś jakiś czas i teraz jest już wszystko w porządku. Odpowiedział patrząc na nią przenikliwym wzrokiem.
Dziewczyna głośno przełknęła ślinę i usiadła.
-ja śnię… pomyślała i poprosiła chłopaka aby podał jej nożyk do ciasta.
Ten spełnił jej życzenie i kiwnął głową.
-przecież tego chcesz.. odezwał się nagle.
-że co?! Zapytała zdziwiona.
-Chcesz śnić o nas…i o naszym wspólnym życiu. Dokończył dotykając reką jej rozpalonego do czerwoności policzka.
Hermiona wytrzeszczyła na niego oczy i znowu nie mogła się odezwać.
-Przez następną godzinę nikt tu nie wejdzie kochanie… szepnął i zaczął rozpinać guziczki jej piżamki.
Przez krótką chwilę wahała się ale w końcu ustąpiła... to był tylko piękny sen... pomyślała zrezygnowana.
Za każdym razem kiedy dotykał jej skóry przechodziły ją silne dreszcze.
W końcu kiedy miała już zgodzić się na wszystko co chciał, w głowie zaczęło jej wirować…
Zrobiło się ciemno. A w tej ciemności usłyszała czyjś głos.
-Hermiona!!! Hermiona!!! Za 15 minut początek lekcji a ty śpisz!!!
Poderwała się z miejsca i rozejrzała dookoła.
Szare oczy... ciepły oddech, delikatna skóra... wszystko znikło w jednej sekundzie... Dracona już nie było koło niej... Znajdowała się w swoim dormitorium. Leżała w tej samej pozycji co zasnęła, z tą że różnicą że ktoś ją przykrył.
-Spakowałam cię! Ale umyć się musisz sama! Powiedziała Ginny i zaczęła schodzić po schodach prowadzących do PW.
Gryffonka w połowie nieprzytomna podniosła się i podreptała do łazienki.
Po raz pierwszy w życiu nie chciała iść się uczyć. W ogóle niczego nie chciała.
Wolałaby zasnąć i nigdy się nie obudzić. Śnic o tym że nie ma zmartwień i jest szczęśliwa.
Spojrzała przed siebie, a po chwili pokiwała głową do lustra i przymknęła jeszcze zaspane powieki.
Gdyby tylko mogła przenieść się do jakiejś innej szkoły… Wyjechać gdzieś… lub po prostu zapaść się pod ziemię…nie musiała by już tyle przeżywać…
Dziwne myśli chodziły jej po głowie. Czuła się chora… zmęczona od tych wszystkich przeżyć… Po tym wszystkim, za dużo już dla niej było żalu i nieszczęścia… Wystarczająco nacierpiała się w swojej marze… śnie który był jak realna rzeczywistość która na co dzień ją otaczała.
Ocknęła się słysząc kroki Gryfonów. Echo z dołu obudziło jej zmysły. Złapała za różdżkę i jednym zaklęciem sprawiła że miała już na sobie szkolną szatę. Nachyliła się nad kranem i odkręciła kurek z zimną wodą.
Po chwili chłodne strumienie wody spływały po jej nagrzanych policzkach przyprawiając tym o delikatne dreszcze, które na wyścigi popłynęły od karku w duł.
Schodząc do PW nie zdawała sobie nawet sprawy z tego jakie plotki zaczęły krążyć wraz z początkiem lekcji.
W końcu znalazła się tam gdzie miała teraz być. Weszła pośpiesznym krokiem do klasy, położyła książki na ławce i usiadła jak najciszej mogła.
Jakiś czas później do pomieszczenia wbiegli roześmiani Draco i Alice..
Gryffonka słysząc ich, momentalnie pobladła i spuściła wzrok.
-Ooo… Hermi… siadam z tobą ok.?! Zapytała nagle czarnooka, ale chłopak zatrzymał ją.
-Nie możesz… Mam szlaban i musze z nią siedzieć warknął i cmokną ją w usta.
-No dobra… przekupiłeś mnie… odpowiedziała z uśmiechem i usiadła przed nimi, z jakąś wysoką blondyną z Slytherinu.
Draco nie spojrzał nawet na posmutniałą gryfonkę, tylko zaczął wyjmować książki.
Lekcja minęła spokojnie. Alice nie patrzyła na zastrzeżenia Profesora i odwracała się co i rusz aby zagadnąć raz do Hermiony, a raz do blond przystojniaka.
W końcu kiedy 60 minutowa „udręka” skończyła się. Para wybiegła w niewiadomym kierunku.
Hermiona westchnęła i powoli zaczęła zmierzać w kierunku WS.
-Hermi, dlaczego na nas nie poczekałaś… usłyszała oskarżycielski głos Harrego.
-Już całkowicie masz nas w dupie wiesz?! Wciął się Ron
Chłopcy podbiegli do niej i nic więcej nie mówiąc szli dalej koło jej boku.
W którymś momencie dziewczyna potknęła się i gdyby nie Klaud wylądowała by na zimnej posadzce i pewnie by się mocno poobijała.
-Oh Mionka! Usłyszała głos wybawiciela i podniosła na chłopaka swoje orzechowe oczy, otoczone aureolą gęstych i długich rzęs.
-O… cześć Klaud… szepnęła i już chciała odejść jak złapał ją za rękę.
Ron i Harry wlepili w nią zdziwiony wzrok i nie mogli przestać gapić się na tą dziwną scenę.
-idziesz na obiad teraz?! Zapytał spokojnym głosem.
Gryffonka kiwnęła głową i zadrżała na myśl co będzie z nią kiedy Klaud już pójdzie.
Jej koledzy zabiją ją, gdy się dowiedzą o wszystkim… Chyba że… chyba żeby skłamała… Ale to nie wchodziło w grę… pomyślała i zaczęła znowu iść ku wielkiej Sali. Tylko że tym razem towarzyszył jej Klaud.
-Co ty taka markotna?! Zapytał spoglądając na nią badawczym tonem…
-A tak jakoś… warknęła i wzrokiem zaczęła szukać jakiegoś ratunku. Ślizgon zapewnie zaczął by się wypytywać o więcej. A szczególnie teraz, ona nie miała siły aby się sprzeczać.
Jej spojrzenie natrafiło na drzwi od damskiej toalety.
-Zaraz wracam… powiedziała nie czekając na odpowiedź i zniknęła mu ze wzroku, na co się trochę zdziwił, gdyż miał właśnie zaprosić ją na wspólny obiad.
Gryffoni poszli dalej. Według nich nie było już sensu czekać na nią razem z tym gburem, za którego uważali Klauda.
Hermiona stanęła przy zlewie i opłukała twarz zimną wodą.
-Chyba tylko ja mam takiego pecha… warknęła na tyle głośno, że po ścianach poleciało głośne echo i w sekundę potem ugryzła się w język, gdyż Alice wychyliła się zza drzwi prowadzących do jednej z toalet i uśmiechnęła się do niej radośnie.
-Kochanie, czemu masz pecha?! Zaszczebiotała i podeszła do niej.
-A nic… tak sobie powiedziałam, warknęła i rozejrzała się dookoła. Alice westchnęła głośno i zaczęła wypytywać koleżankę co się dzieje, ale ta nic nie powiedziała.
„Gdybyś wiedziała co jest nie tak, oj Alice, nie chciałabyś mnie znać” pomyślała Hermiona mimo woli i skarciła się za to w myśli.
-Draco, no chodź! Krzyknęła nagle brunetka I jakąś chwilę później w drzwiach od tej samej kabiny z której wyjrzała Ślizgonka wychylił się blondas.
-ja… ja idę… szepnęła nagle Gryffonka i jak tylko można najszybciej zniknęła za wyjściowymi drzwiami.
Alice stała jeszcze chwilę z rozdziawioną buzią, ale w końcu potrząsnęła uroczą główką i spojrzała zdezorientowanym wzrokiem na chłopaka.
-Co jej jest? Zapytała szeptem.
Draco zaśmiał się i przeczesał palcami złote włosy.
-Zakochała się we mnie i pewnie nie może znieść że jesteśmy razem… dodał ponownie chichocząc.
-Tak, tak i co jeszcze, nie wszyscy muszą cię kochać Draco Malfoyu… warknęła i pchnęła go lekko w klatkę piersiową torując tym sobie wyjście na korytarz.
Szybkim krokiem zaczęła iść w kierunku dormitorium Gryfonów. Mimo że była pora obiadowa, miała przeczucie, że właśnie tam znajdzie swoją koleżankę.
Po długim upraszaniu pewnych dziewcząt dostała się do PW gryffindoru. I pobiegła do pokoju Hermiony.
Zapukała, ale nie usłyszała odpowiedzi.
-Hermiono, to ja… mogę?! Zapytała na tyle głośno aby dziewczyna usłyszała.
CDN... :*
Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej
Ślepa przestrzeń... || niedziela, 22 stycznia 2006 || 11:01:01 ==>
komentarze [59]
Następnego dnia, Hermiona obudziła się z wielkim bólem głowy. Pierwsza reakcja była gwałtowna i za razem zbyteczna w tej chwili.
Zdezorientowana poderwała się z miejsca co sprawiło jej ogromy ból. Opadła bezwładnie z powrotem na łóżko i odetchnęła z ulga.
W głowie jej huczało. Nie mogła się ruszyć. Bańka po prostu explodowała bólem.
Leżała tak przez pół godziny rozmyślając co wczorajszego wieczoru się wydarzyło,
jak w końcu znowu zapadła w sen.
Obudziło ją jakieś szuburszenie. Rozlepiła zaspane powieki i spojrzała w stronę z której dochodził cichy szmer.
-Oh przepraszam… chciałem tylko wziąć czyste ubranie… usprawiedliwił się właściciel pokoju, a po chwili dodał-Jak chcesz to śpij jeszcze. Dopiero 15… zaśmiał się cicho i podszedł do łóżka.
-Już nie będę spała, za późno…odparła pocierając lekko czoło.
-Jak nie, to zaraz przyniosę ci eliksir na ból głowy. Powiedział w końcu, widząc jej skwaszoną minę.
Po jego słowach jej twarz rozjaśniła się lekko, ale nadal było widać jakiś dziwny cień. Nowy mur który zdążyła postawić przez jedną noc!
Zastanawiało go co się stało. Dlaczego ta dziwna dziewczyna tak się zachowywała.
Ona zaś po prostu wygasała od środka. Nie dość że nie była w stanie się ruszyć, to jeszcze miała burzę w głowie.
Za dużo myśli… o tak! za dużo myślała!
*
Po jakimś czasie chłopak wrócił do pokoju z tacką.
-Oto eliksir, oraz śniadanio-obiado-kolacja…oznajmił stawiając jedzenie na stoliku koło łóżka.
Podał jej fiolkę z „uzdrowieniem po imprezie” i patrzył się jak wypija zawartość jednym łykiem.
-No i zaraz będziesz jak nowo narodzona… uśmiechnął się złośliwie i podszedł do drzwi.
-A tak na marginesie, zaraz Alice do ciebie wpadnie. Ona też dopiero dostała dawkę zdrowia… dodał i opuścił pokój.
-O kurde… szepnęła w myśl Hermiona. Jak bardzo będzie musiała się kontrolować w stosunku do tej dziewczyny!!… -O kurde! powtórzyła i wypiła duży łyk herbaty.
Usiadła i potrząsnęła głową.
Wszystko było już dobrze. Zdrowie wróciło sprawiając jej wielką ulgę. Miała duże energii. A to był ważny fakt, gdyż przed nią kolejny ciężki dzień…
Kiedy czesała swoje puszyste loki, ktoś cicho wślizgnął się do pomieszczenia.
-Hejka… pisnęła Alice widząc koleżankę stojącą przed ogromnym lustrem z pozłacaną ramą.
-Cześć… odpowiedziała spokojnie i nie przerwała swojej wcześniejszej czynności.
-Ohh jak ja się wczoraj wspaniale bawiłam… zapiszczała podnieconym głosem. Musimy to jak najszybciej powtórzyć. Dodała rozpuszczając włosy.
-W ogóle widziała byś, co się teraz dzieje w PW… wszędzie się jakieś śmiecie walają… chłopacy mają sporo roboty.
-No… odpowiedziała nawet nie racząc spojrzeć na koleżankę.
-Ehh ja idę się wykąpać… u mnie to niemożliwe, bo mam zarzyganą łazienkę, a sprzątać mi się jakoś nie chce…stwierdziła mrużąc oczy i podnosząc się z miejsca.
Stanęła koło Gryffonki i uśmiechnęła się.
-O wiele ładniej wyglądasz teraz… Natura ci nie pożałowała urody… powiedziała ściągając bluzkę.
Kiedy stała już wpół naga, Hermiona spojrzała na nią trochę zdziwiona, ale nic nie powiedziała.
-Zobacz co mi Draco zrobił… zaśmiała się nagle palcem wskazując parę malinek w różnych częściach ciała.
Gryffonka uśmiechnęła się sztucznie i kiwnęła głową.
Teraz nie dziwiła się Draconowi że pragnął tej jakże interesującej i inteligentnej dziewczyny.
Była bardzo atrakcyjna.
Chwilę później było słychać plusk wody.
Hermiona usiadła z powrotem na łóżko i zaczęła powoli podgryzać przyniesione jedzenie.
Kiedy sięgnęła po herbatę, do pomieszczenia wszedł Draco.
Spojrzał na pobladłą dziewczynę i o dziwo uśmiechnął.
-Granger, dobry wczoraj pokaz dałyście… pogratulował, a po chwili dodał-Nigdy bym się nie domyślił że potrafisz tak się bawić…
Dziewczyna nie spojrzała na niego. Za dużo by ją to kosztowało.
-wiesz może, gdzie jest Alice?! Zapytał po chwili namysłu.
-Kąpie się… odpowiedziała szeptem.
-Ooo… mi też się przyda kąpiel… powiedział idąc w kierunku toalety.
Hermiona zamarła. Jak dla niej to za dużo. Nie była w siłach przebywać w jednym dormitorium z tym chłopakiem, który tak bardzo szalał za jej koleżanką.
Kiedy tylko zniknął za drzwiami, pośpiesznie ubrała się i wybiegła z pokoju.
Jak najszybciej przeszła przez kręte korytarze i w końcu stanęła przed drzwiami własnego dormitorium.
Wypowiedziała hasło i weszła do PW.
Harry i Ron siedzieli przy kominku i rozmawiali o czymś.
-No jesteś!! Krzyknęli nagle jednym głosem i wyprostowali głowy.
Dziewczyna zaczerwieniła się i podeszła do kolegów.
-Gdzie byłaś?
-Co robiłaś?
-Martwiliśmy się o ciebie!
-Dlaczego nam nie powiedziałaś gdzie idziesz?
Grad pytań posypał się na nią ze strony dwóch chłopaków.
-Oh nie ważne! Krzyknęła i wbiegła szybko po schodach.
Rzuciła się na swoje ukochane łóżko i po chwili zasnęła.
Dwaj gryffoni nie świadomi załamania nerwowego koleżanki zdziwili się jej zachowaniem.
Ale to nie przeszkodziło im w domysłach na temat jej nocnego wypadu.
Gdzie ich Hermiona mogła pójść… I dlaczego im nic nie powiedziała…
Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej
Zabawa, która zabiła nadzieje... || poniedziałek, 16 stycznia 2006 || 09:06:42 ==>
komentarze [28]
Dłuuuga notka, więc proszę także duuużo komentarzy :D mówcie czy szablon się spodobał... Marroon się postarała :D dzięki piękna ;*;*
No więc notka z dedykacją dla siebie samej... potrzebuję trochę szczęścia :D Życzcie mi powodzenia, bo w środę gram mecza finałowego w kosza :D
Ehh strasznie... dobra czytajcie, good lack!
Para nastolatków szła w ciszy. Słychać było tylko ich równomierne oddechy i echo kroków na korytarzu. W końcu doszli do dormitorium Slytherinu.
Klaud szeptem wypowiedział hasło i weszli do „zielonego” pomieszczenia.
-Zaczekam na nich z tobą. Zaproponował idąc w kierunku jednego z pokojów dla „VIPów”
Drzwi do sypialni Alice były tak samo śliczne jak reszta rzeczy znajdująca się w jej „schronieniu” Weszli do pokoju powolnym krokiem. Sycili wzrok panującą atmosferą.
Po doszczętnych oględzinach wzrokowych Hermiona stwierdziła, że pomieszczenie jest jednak bardzo gustownie urządzone.
Nie zadziwiła jej jego wielkość ponieważ Draco miał jeszcze większy pokój, ale do gustu przypadły jej śliczne narzuty na łóżko i fotele.
-Siadaj. Odezwał się wskazując ręką na łóżko.
Gryffonka usiadła i spojrzała nieśmiało na Zabiniego. Ten zaś po chwili usiadł koło niej.
-Podobasz mi się… odezwał się niespodziewanie.
Dziewczynę przeszedł lekki dreszczyk, ale to jej tylko dodało pewności siebie i odwagi.
-No… i co w związku z tym? Zapytała już śmielszym głosem.
-Hmm… mruknął pod nosem. A po chwili dodał-Jeśli mi pozwolisz to chcę się z tobą spotykać.
-Nie znam cię.. ciągnęła uparcie dalej.
-Ja się nie zamykam w sobie. Myślę że polubimy się. I szybko poznamy.
Dziewczynę zdziwiły ostatnie słowa.. „szybko poznamy”… Czyżby ten chłopak planował coś więcej niż tylko przyjaźń!? Bo ona osobiście nie mogła dać nic więcej z siebie.
A z reszta nawet jeśli by chciała. To i tak by nie umiała. To by nie wyszło, bo jej całe serce należy do chłopaka który ma ją głęboko gdzieś… Pomyślała z wielki smutkiem i potrząsnęła głową.
-Nie da rady… szepnęła bardziej do siebie niż do niego.
-Jak to nie?! Zbulwersował się brunet.
-Normalnie! Odpowiedziała z irytacją w głosie.
-Daj mi 2 tygodnie a zobaczysz że nie będziesz miała nic przeciwko mnie. A jak będzie ok. to obiecaj że będziemy się spotykać dalej…? Oznajmił wyzywającym tonem przyglądając jej się bacznie.
-No nie wiem… pomyślała, ale bez dłuższego namysłu kiwnęła w końcu głową.
Zrobiła coś głupiego. Ale powodem nie był ten oto chłopak siedzący koło niej. Jej umysłem pokierowało pewne uczucie którego nigdy nie czuła. To była mieszanka złośliwości zazdrości i niepewności. Obiecała sobie że postara się wzbudzić zazdrość w Malfoyu. A jak się nie uda, to powie Zabiniemu że ma go gdzieś i koniec.
Po chwili jednak coś w niej drgnęło. I zmieniła zdanie.
Pomyślała o tym że nie powinna sobie zatruwać myśli Draco Malfoyem… I jego chorym zachowaniem.
Nie chciał jej. To była pierwsza sprawa która zmieniła jej decyzję, a po drugie on widocznie świrował do Alice, która bądź co bądź była bardzo atrakcyjną, pewną siebie dziewczyną.
Obiecała sobie że nie będzie robić z siebie ofiary i zapomni o tym wszystkim co nie dawało jej spać spokojnie. Ona ma teraz inne, jakby nowe życie, w którym nie dojdzie do zbliżenia z tym wrednym Ślizgonem, a z resztą nie było warto… On nie zasługiwał na jej poświęcenie.
Wszystkie mysli ulotniły się z jej głowy w chwili kiedy usłyszała głos Klauda.
-O jesteście już?! Powiedział chłopak i w tym samym momencie brązowooka podniosła wzrok z podłogi i spojrzała w kierunku drzwi wejściowych.
Alice weszła do pokoju rozpromieniona, a za nią Draco taszczący ze sobą masę ciężkich ksiąg.
-Bierz to… warknął do przyjaciela rzucając mu jego 4 książki. A resztę odłożył na biurko.
-No więc. Chłopcy zmywajcie się stąd… Płeć piękna musi się przygotować na imprezę. Zaszczebiotała nagle brunetka.
-Że co..?! Krzyknął zdziwiony ślizgon. Macie jeszcze 5 godzin!! Dodał po chwili.
-Ehh Klaud Klaud… ty nigdy nie zrozumiesz kobiet. Nie martw się, będziemy miały co robić…Zaśmiała się dziewczyna siadając koło Hermiony i łapiąc ją za ręce.
Spojrzała na jej dłonie i pokiwała z uznaniem głową.
-masz śliczne dłonie… mówił ci już o tym ktoś?! Oznajmiła gładząc nawierzchnię ręki.
-Wystarczy troszkę kremu i parę pierdułek a będą jeszcze ładniejsze. Dodała spoglądając nowej znajomej w oczy.
-O, oczy też masz nie brzydkie… odrobina czarnej maskary i będziesz uwodziła chłopaków oczami…
Dwóch kolegów stało obok przyglądając się tej zadziwiającej scenie. Hermiona była teraz poddawana małej próbie. A ich tu nie powinno być. Więc kiedy tylko Alice zorientowała się że patrzą na nie, jednym słowem sprawiła że uciekli w podskokach.
-Słuchaj… jesteśmy jednej budowy. Mam parę ciuszków w których będziesz wyglądała booosko. Szepnęła podchodząc do szafy.
Wyjęła z niej pół tuzina wieszaków obwieszonych przeróżnymi rzeczami i rzuciła je na łóżko.
-Najpierw przymierz to… powiedziała podając ją zwiewną brązową sukienkę.
-Ale Alice, ja nie pożyczę od ciebie niczego… warknęła patrząc na śliczną i jakże drogą rzecz.
-Ale… ale czemu… zapytała smutnym głosem i spojrzała na sukienkę.-Nie podoba ci się?!?!
-Ależ nie!... jest naprawdę piękna, zaprzeczyła z szczerą miną i poruszyła się niecierpliwie.-Ja po prostu mogłabym ci z nią coś zrobić… zniszczyć lub coś takiego. Po prostu nie chcę ryzykować. Dodała patrząc na nią błagalnym wzrokiem.
-Oh nie mów takich głupot! Krzyknęła oburzona Ślizgonka. Muszę ci coś pożyczyć naprawdę tego chcę i nie martwię się o swoje rzeczy i tak mam ich za dużo…
Przez jakiś czas namawiała pobladłą dziewczynę i w końcu ta się zgodziła.
Po dwu godzinnym przymierzaniu wybrały dla niej strój.
Była to czarna bluzka na ramiączka z trójkątnym sporym dekoltem, oraz różowym motylem na środku i czarne spodnie z także różowym ślicznym paskiem z przepiękną klamrą. Całość wyglądała olśniewająco.
W końcu usiadły przed dużym lustrem i zaczęły kombinować z fryzurami.
Po kolejnej godzinie uznały że najbardziej pasuje do niej wysoki kitek z luźno opadającymi kosmykami. Gryffonka miała piękną szyje. A Alice bardzo łatwo wyłapała to i postanowiła nie pozbawiać innych tej możliwości.
W końcu Nałożyła na twarz dziewczyny lekki makijaż i uznała swoje dzieło za skończone.
Grzeczną Pannę Granger nie dało się teraz poznać.
Wyglądała jak jedna z tych „plastików” chodzących po korytarzach Hogwartu, ale o dziwo jej to nie przeszkadzało. Dobrze się bawiła przymierzając różne śliczne ciuszki i co chwile Zmieniając fryca.
W Końcu nastała 19 i postanowiły się już zbierać. Alice wyglądała po prostu pięknie. W sukience która ukazywała jej idealne krągłości przypominała istną królową. Hermiona westchnęła i po raz setny tego dnia spojrzała w lustro.
Ona sama też wyglądała imponująco. Ale uważała że nie mogła się porównać do długowłosej brunetki.
Kiedy usłyszały muzykę, zaczęły powoli się zbierać. Pół godziny później weszły do PW Slytherinu i aż zamarły.
W pomieszczeniu tłumiło się multum ludzi. Po bokach były rozstawione stoły z napojami i alkoholem.
Impreza rozkręcała się na maxa.
Stały tak chwilę rozglądając się naokoło, aż jacyś chłopacy podeszli podnieceni pięknymi widokami i zagadali.
-Piękne jesteście… słyszały z każdej strony komplementy. Zrobił się wokół nich spory tłumek który po chwili rozszedł się gdyż Draco i Klaud podeszli do nich rozganiając ciekawskich.
-Ooo! Wykrzyknęli obydwaj na widok dwóch ponętnych postaci.
-Tak, też ładnie wyglądacie zaśmiała się widząc ich łakome spojrzenia.
Wydali z siebie jakiś dziwny dźwięk-przypominający rechotanie i po chwili Alice zaproponowała wyjście na parkiet.
-Nie… nie ja dziękuje… żachnęła się Mionka siadając na fotelu.
-Nie ma tak! Wykrzyknęła Alice i podeszła do niej szybkim krokiem.
-Nie po to tak się stroiłyśmy żebyś siedziała po kątach… zaczęła przemówienie. Ale w pewnym momencie ktoś jej przerwał.
-Idźcie z Draciem potańczyć, a my posiedzimy i pogadamy… Odezwał się brunet o czarnych jak smoła oczach z brązowym słodkim połyskiem który nadawał im tak niewinnego wyglądu.
-Ale… chciała zaprotestować czarnowłosa dziewczyna, jak w pewnym momencie Draco porwał ją w wir zabawy.
Gryffonka zaświeciła ze złości oczami i szybko skierowała wzrok w inną stronę.
„hermiono granger!! Krzyknęła w myśli przypominając sobie o danej obietnicy”
-No więc… może Drinka?! Zapytał chłopak nalewając do szklanki wódki i zalewając ją małą ilością soku.
-Ja nie lubię alkoholu, żachnęła się i nerwowo poruszyła w miejscu.
-Pewnie dlatego że nigdy nie piłaś moich drinków powiedział ze złośliwym smirkiem. A po chwili dodał-spróbuj, naprawdę pyszne…
Brązowooka niechętnie wzięła szklankę i z jeszcze większą niechęcią zamoczyła w niej usta.
Po chwili skrzywiła się ale nic nie powiedziała.
-I co?! Smakuje ci?! Zagadnął z ciekawską minką łobuziaka.
-No.. nie jest złe… odpowiedziała jednym hłystem wypijając całą zawartość naczynia.
-hoho… zamruczał pod nosem widząc jej spust.
-Nalej mi jeszcze… sapnęła i uśmiechnęła się lekko.
-No nie wiem, przy takim tempie długo z nami nie posiedzisz… oznajmił z miną znawcy.
-No co ty mówisz… zapeszyła się i wstała.
-Jak nie chcesz to sama się obsłużę. warknęła biorąc do ręki butelkę.
-Nie no dobra spoko… powiedział nalewając jej już lżejszego drinka.
Niewiadomo dlaczego, ale nie chciał aby dziewczyna się upiła.
On-zwariowany, wykręcony podrywacz nie chciał pierwszego dnia znajomości, zakosztować rozkoszy z dziewczyną?!?! Coś tu było nie tak… pomyślał z goryczą. Ale przestał się zadręczać i nalał sobie także.
-Klaud!! Usłyszeli nagle Dracona przekrzykującego tłum.
-Co jest?! Odkrzyknął podchodząc do blondyna.
-Ty, musimy iść poprosić o więcej czasu, Bo wątpię abyśmy wyrobili się do 12! Wrzeszczał na ucho brunetowi.
Ten zaś w odpowiedź kiwnął głową i podszedł do Hermiony mówiąc że ma się iść bawić z Alice a oni zaraz wrócą.
Dziewczyna już całkiem wesoła wypiła kolejne parę szklanek i wybiegła na parkiet.
Tam, razem z Ślizgonką zaczęły wykręcać najdziwniejsze tańce.
Gryffonka znakomicie się bawiła. Nigdy w życiu tak nie poniosło ją w zabawie. Do tej pory uważała tego typu impry za stracenie czasu i zdrowia, a teraz sama nie chciała aby te party się kiedykolwiek skończyło.
Podczas tańczenia, zmęczyły się i kiedy zasychało w gardle, podchodziły do stolika po coraz to różniejsze zakąski i alkohol.
W pewnym momencie, jakieś 30 minut po wyjściu chłopaków ktoś postawił stół na środku pokoju, a Alice i Hermi wskoczyły na niego tańcząc i wyginając gibkie lśniące od gorąca ciała.
Jakiś chłopak zaczął krzyczeć „zdejmij bluzkę!!, zdejmij bluzkę!” Po chwili cały tłum tańczył i wykrzykiwał te właśnie słowa. A dwie nieświadome dziewczyny zaczęły powoli i w kuszący sposób rozbierać się dostarczając niezapomnianych atrakcji szczególnie płci przeciwnej.
*
Draco i Klaud weszli do pomieszczenia właśnie w tym momencie kiedy Hermiona rozpinała już spodnie a Alice Zsuwała coraz to niżej sukieneczkę.
Czarny stanik opinał kształtne okrągłe piersi gryffonki i sam jej widok przyprawiał o dreszcze.
Kusząca postawa obu dziewczyn nadawała imprezie pikanterii i tym jeszcze większej wybuchowości.
Śmiejące się dziewczyny kręciły pupą na wszystkie strony w takt muzyki. Włosy powiewały z powodu zaklęcia podmuchu wiatru.
Cała ta scena wyglądała na tyle podniecająco że żaden z gospodarzy nie mógł się przez dłuższy moment poruszyć.
W końcu Klaud otrzeźwiał. Sprawił to fakt iż Hermiona prawie do końca zsunęła spodnie.
Najtrzeźwiejszy z całej imprezy Zabini przepchał się przez tłum do stołu i jednym ruchem zdjął z niego obie „tancerki”.
Draco zaś wypił z gwinta kolejne pół butelki i podbiegł do niego.
-Co wy wyprawiacie!! Krzyknął podenerwowany i naciągnął Sukienkę Alice na półnagie piersi.
-Siostro! Ja nie chcę mieć później koszmarów sennych! Zażartował i spojrzał troskliwym wzrokiem na Mionę.
-Draco weź Alice do jej pokoju. Niech otrzeźwieje trochę chociaż! Krzyknął głosem nie znoszącym sprzeciwu, a po chwili zwrócił się w stronę Hermiony.
Ale dziewczyny nie było widać na horyzoncie.
Rozejrzał się podenerwowanym wzrokiem, aż poczuł jak ktoś go trzyma za nogawkę.
-Klaud… proszę, ja będę rzygać…szepnęła z trudem nabierając powietrza.
Chłopak nie czekając na dalsze słowa wziął ją na ręce i pobiegł w kierunku damskiej toalety, która na pecha mieściła się na drugiej stronie korytarza. (długa droga :D )
Wpadł do niej nie zwracając uwagi na „zakaz wejścia dla chłopców”.
Posadził Herminę przed pierwszym kiblem i zebrał jej z twarzy włosy.
-no dawaj malutka. Zarzygaj się będzie ci lepiej… powiedział gładząc ją po plecach.
W momencie kiedy ją niósł do toalety narzucił na nią własną bluzę, w której się dosłownie topiła. :D
Po chwili było słuchać ciche wymiotowanie i słaby kaszel.
Gryffonka siedziała jeszcze chwilę w jednym miejscu aż w końcu wstała.
-Dobrze jest… szepnęła uśmiechając się słabo.
Wyglądała źle… Blada jak ściana przypominała widmo. Łzy które wydobyły się z oczu podczas zwracania rozmazały tak staranny makijaż.
-Czekaj chwilkę. Szepnał i wyjął różdżkę.
-Kawlin Demo… szepnął i po chwili cały make-up zniknął z twarzy nastolatki.
-No, tak lepiej… Powiedział okrywając ją szczelniej bluzą i podchodząc do kranu.
Przepłucz usta. Dam ci specjalną gumę. Zniknie ci ten obrzydliwy smak i zapach po rzyganiu, oraz nie będzie cię bolał tak brzuch. Powiedział troskliwym głosem.
Hermiona posłusznie spełniła prośbę i spojrzała na niego świecącymi oczami.
Wyglądała o wiele lepiej bez makijażu i udoskonaleń… pomyślał podając jej gumę.
Teraz była taka niewinna, i to tak bardzo mu się podobało. Jeszcze parę minut temu wyglądała tak stanowczo i poważnie… Wtedy przypominała mu jego byłe dziewczyny, panienki nie umiejące dobrze się wysłowić, w których kochał wygląd, ale nic poza tym.
Miona oparła się o ścianę i patrzyła na niego zamglonym wzrokiem.
-Dzięki… szepnęła i chwiejąc się podeszła do niego.
-Nie ma sprawy. Odpowiedział podtrzymując ją.
Ta zaś, ni z tego ni z owego stanęła na palce i złożyła na jego ustach gorący pocałunek.
Chłopak zapomniał się i powtórzył ten drobny gest pogłębiając go co sprawiło obydwu wielką przyjemność.
Stali tak chwilę całując się, aż ktoś wszedł do łazienki.
Jakaś Krukonka widząc ich, zachichotała i wybiegła z powrotem szepcząc niegłośne „UPSS, nie przeszkadzam”
Ślizgon odsunął się gwałtownie od dziewczyny i spojrzał jej w oczy.
-Co się stało?! Szepnęła bezgłośnie.
-jesteś bardzo pijana… a ja wcięty. Nie chcę robić głupot powiedział i nie patrząc na jej protesty pociągnął ją ku wyjściu.
-ja nie mogę już wracać na imprezę… krzyknęła podenerwowana.
-To chodźmy położysz się spać u Alice. Ona test pewnie już śpi… krzyknął kiedy przechodzili przez tłum gości.
Gryffonka powoli zaczęła kontaktować. Chwilowa nieodległość sprawiła że trochę otrzeźwiała.
W końcu stanęli przed drzwiami do pokoju Ślizgonki.
Klaud bez skrupułów otworzył je i wpuścił jako pierwszą Mionę.
Ta zaś kiedy stanęła w progu o mało się nie przewróciła z szoku i zdziwienia.
-Co je.. zapytał Klaud i nie dokończył bo sam zobaczył co się dzieje.
Draco i Alice leżeli w łóżku gorąco się kochając.
-Ja… ja… wiesz co lepiej chodźmy… szepnął jej na ucho i wyprowadził z pomieszczenia.
Zaczerwienił się lekko. Jego także zawstydziła ta wpadka. W innej sytuacji i z kimś innym zaśmiałby się i krzyknął by jeszcze coś na doping. Ale nie teraz i nie w tej chwili, kiedy u jego boku była ta „nieznajoma” która sprawiała że szanował ją i miał lekki respekt.
W tym momencie gryffonka całkowicie wytrzeźwiała. „On był z inną…” pomyślała i spuściła głowę. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy zawodu i ogromnej goryczy.
Cały świat się właśnie zawalił. A ona nie mogła na to nic poradzić.
Szła przed siebie prowadzona przez Ślizgona.
„a jak on mi coś zrobi… pomyślała zgorszona wcześniejszym widokiem:” Ale nic takiego się nie stało. Zabini pokazał dziewczynie łazienkę i przyniósł czysty ręcznik.
-Wykąp się. Ja idę zakończyć tą zabawę, łóżko zaraz pościele.
Powiedział odwracając się i wyjmując różdżkę.
Jednym machnięciem sprawił że ogromna płachta zielonego nakrycia zniknęła, a pościel wygładzona i pachnąca aż prosiła się aby zatopić w niej ciepłe ludzkie ciało.
W końcu schował różdżkę i podszedł do drzwi. Przed wyjściem jeszcze odwrócił się na chwilę.
-A, no i nie bój się… ja będę spał w innym pokoju. Rozgość się jak tylko chcesz… Oznajmił z grzecznością.
-Ale ja.. chciała zaprotestować, lecz Ślizgon wyszedł pośpiesznie z pokoju.
Załamana Dziewczyna weszła do łazienki.
Nie zwracała uwagi na piękne kafle oraz inne prześliczne elementy ozdobne.
Teraz nic się nie liczyło oprócz tego, że ON ją zdradził… Zdradził!? „przecież ja z nim nie jestem!!” krzyknęła nie zwracając uwagi na echo które odbiło jej głos po pomieszczeniu.
Załamana próbowała nawet się dwa razy utopić. Ale niestety nic jej nie wyszło. Za każdą próbą kiedy brakowało jej powietrza w końcu się wynurzała dusząc ciężko i próbując się okaleczyć paznokciami.
Później próbowała się powiesić. Ale wieszak zarwał się i przez to nabiła sobie tylko siniaki na kolanach.
Nie miała już ochoty na życie. Nie chciała chodzić po świecie ze świadomością że nie on już nie jest tylko dla niej… „Kurwa mać!! „ znowu wrzasnęła…”On nigdy nie był mój!!!”
Nie, tak nie mogło być... za dużo wspomnień… pomyślała ocierając mokre od coraz to obfitszych łez policzki. Nie mogła tak myśleć… to było sprzeczne z rzeczywistością. Ale co można było zrobić?! Zakochanej dziewczynie nie da się tak łatwo wybić z głowy jej miłość…
Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej
Zapowiada się zabawa!! || wtorek, 10 stycznia 2006 || 18:42:24 ==>
komentarze [32]
jak narazie z moją weną jest lepiej - jak widać :D Ale nie jestem pewna czy to będzie ciągnęło się dłużej.
Notkę dedykuje pewnemu chłopakowi dla którego mocniej bije moje serce.
"Nie przeczytasz tego, ale wiedz że nasze wspólne chwile nigdy nie wyleciały mi zmyśli..."
Następnego dnia… kiedy otworzyła oczy ukazał jej się zielony baldachim pod którym wirowały jasne promienie.
Cały pokój był wypełniony światłem. I nie wyglądał już tak bardzo ponuro. Podniosła się i rozejrzała dookoła siebie. Wszystko było takie same jak w jej urojeniach, kiedy była tu bardzo często i kiedy spędzała tu wspaniałe i upojne noce. Ciche chrapnięcie przerwało jej rozmyślania. Jej błędny wzrok powędrował ku wspaniałej osoby Dracona.
Siedział w fotelu i spał. Wyglądał tak grzecznie i niewinnie. Aż dziwnie było go teraz nazwać porąbanym chamem nie mających skrupułów.
Ubrał się, domyślając się że ona może się pierwsza obudzić i zobaczyć go kolejny raz w negliżu pomyślała śmiejąc się z własnych zbereźnych myśli.
W końcu wstała z łóżka i wzięła kołdrę. Podeszła do niego i przykryła go delikatnie. Tak żeby się nie zorientował że ona już nie śpi. Po chwili zastanowienia wyjęła z szuflady kartkę z piórem i naskrobała: „Dzięki za pomoc”. Doskonale wiedziała gdzie co trzyma… z resztą wiedziała o nim tak dużo że pobiłaby w tym jego własnego ojca-Lucjusza Malfoya.
Stała jeszcze chwilę przyglądając się bladej twarzy chłopaka i kiedy głośno nabrał powietrza do płuc spanikowała i po cichu wyszła z jego dormitorium, w miarę sił starała się jak najszybciej iść i znaleźć wyjście z tego labiryntu.
Cieszyła się że wyszła kiedy on spał. Było by jej ciężko w jego towarzystwie. Wróciły by wspomnienia i znowu to wszystko… to wszystko by tak bolało.
Na wspomnienie wspólnie spędzonych chwil, zrobiło jej się smutno… przykro i poczuła się strasznie samotna, mimo że miała wielu znajomych…
Była 8 rano kiedy Malfoy junior rozlepił zaspane powieki i rozejrzał się dookoła.
Pierwsza myśl dotyczyła pustego łóżka i pogniecionej pościeli. Był zaspany i nie do końca sobie zdawał sprawę co się dzieje.
-Miałem wczoraj jakąś panienkę?! Zapytał sam siebie w myśli i wstał.
Wtedy to spadł z niego koc, a z nim karteczka od Hermiony.
-O żeś kurwa… zaklął po cichu i wtedy to jego wspomnienia wróciły.
-Ta szlama… pomyślał podnosząc karteczkę.
Był jej wdzięczny że go nie budziła kiedy wychodziła, przykryła go, oraz za krótkie słowa podziękowania. Z tego co się domyślał, dziewczyna z Slytherinu uważałaby za obowiązek obudzić chłopaka, i kazała by się jeszcze zanieść pod drzwi własnej sypialni.
Westchnął i poszedł w kierunku łazienki. W myśli błądziła pojedyncza myśl.
-Zimna Kąpiel mi pomoże…
Hermiona zaś błądziła jakiś czas w podziemiach aż spotkała jakąś dziewczynę.
-Oh, przepraszam, mogłabyś mi pokazać wyjście z tych podziemi?! Zapytała czarnowłosą Ślizgonkę o błyszczącym spojrzeniu i złośliwym uśmiechu na ustach.
-Przykro mi. Sama zabłądziłam. Jestem nowa. Mam na imię Alice Zabini. Oznajmiła z lekką wyższością. Ale widząc jej zniesmaczoną minę uśmiechnęła się radośnie.
-Razem może coś wskóramy. Jak się nazywasz? Zapytała.
-Ja.. oj przepraszam, ja jestem Hermiona Granger…uśmiechnęła się lekko a po chwili namysłu dodała -Z Gryffindoru.
-O no to świetnie. Miło mi cię poznać Mionka. Mogę tak mówić?!
-Tak… odpowiedziała brązowowłosa i odwróciła speszony wzrok.
Draco tak do niej mówił. Mówił to zawsze kiedy wyrażał jej własną miłość i obiecywał że nigdy się nie rozstaną.
-No więc, nie stójmy tak. Jest już 9 i zaraz uczta. Chodź! Krzyknęła Śliczna brunetka i pociągnęła gryffonkę za rękaw.
-Zabini… Zabini…hmm coś mi to nazwisko mówi. Pomyślała trochę rozgorączkowana.
-O! Jest już wyjście! Zobacz, natchnęłaś mnie do poszukiwań! Powiedziała Ślizgonka przytulając brązowooką do siebie i ciągnąc dalej. Już od 15 minut błądziły po korytarzach Hogwartu i w końcu znalazły ratunek w postaci drzwi i schodów.
Hermiona porzuciła nadzieje na chwilę skupienia i poddała się zabawie jaką sprawiało im biegnięcie ku Wielkiej Sali.
Alice darła się i śmiała w niebo głosy. A jej melodyjny śliczny głos roznosił się echem po całej szkole.
W pewnym momencie wpadły na jakiegoś innego wysokiego chłopaka w szacie o barwie zielonej.
-Alice głuptasie! Uspokój się!! Krzyknął nagle chłopak i lekko potrząsnął ramieniem siostry.
-Ah!! No tak! Klaud! Klaud Zabini! Wrzasnęła w myślach Hermiona i z szoku nie mogła się poruszyć. Stąd znała to nazwisko! Nosił je przyjaciel Malfoya. Tylko… tylko że coś tu nie pasowało. Wcześniej nie widziała i nie słyszała o Alice Zabini. Ciekawe czemu nie chodziła wcześniej do tej szkoły. Zastanawiała się stojąc nadal w jednej pozycji.
-Haaloooo Miona! Krzyknęła Alice machając jej dłonią przed nosem.
Gryffonka się ocknęła i speszona przeprosiła za nieuwagę.
-Zamyśliłam się wybacz. Burknęła patrząc wszędzie ale tylko nie na Klauda
-No to chodźmy… powiedziała Hermiona chcąc jak najszybciej wyzbyć się towarzystwa onieśmielająco przystojnego chłopaka, który jak na złość przyglądał się dziewczynie z wielkim zainteresowaniem.
-A no właśnie, Miona. To jest mój brat. Kluod. Powiedziała udając że nie słyszała wcześniejszych słów dziewczyny.
Gryffonka podniosła wystraszone oczy na Ślizgona i zamarła.
Chłopak miał w oczach tyle ciepła i zrozumienia że to nie mieściło się w jej głowie. Jak Ślizgom mógł być taki… taki inny?! Wyciągnął do niej rękę i delikatnie uścisnął jej dłoń, nie spuszczając z dziewczyny oczu.
-Panienko Zabini. Usłyszeli jakiś wysoki głos i całą trójką odwrócili się.
Za nimi stała McGonagall i z tego co można było się domyślić nie miała dobrego humoru.
-Słucham Panią. Zapytała Alice uśmiechając się szczerze.
-Musi Panienka iść uzupełnić plan i spotkać się z Ojcem. I radzę się pośpieszyć. Bo po tym ma pani iść rozpakować swoje rzeczy.
Brunetka zmarkotniała troszkę ale kiwnęła głową. Nauczycielka jeszcze raz zmierzyła wszystkich po kolei i poszła w swoją stronę mając nadzieje że dzisiejszy dzień nie będzie krył za sobą więcej żadnych niespodzianek. Wystarczył widok Gryffonki rozmawiającej spokojnie ze Ślizgonami, którzy z tego co było jej wiadomo nienawidzili takich jak ta mądra panienka Granger.
-No więc… może zrobimy tak… zaczęła przemówienie Alice i kiedy skończyła Hermiona niepewnie pokiwała głowa.
-No to do zobaczenia za 30 minut tutaj Miona! Krzyknęła dziewczyna i pobiegła w swoją stronę.
Granger stała chwile nie pewna co ma zrobić, ale w końcu Zabini przerwał ciszę.
-No więc, będę zaszczycony jeśli będę mógł zjeść z Tobą Śniadanie. Powiedział z wielką kurtuazją i uśmiechnął się od ucha do ucha.
Dziewczyna nie pewna własnych myśli kiwnęła głowa.
Weszli do Wielkiej Sali razem.
Chłopak pokierował ich do neutralnego stolika i pomógł jej usiąść.
Wszystkie obecne oczy były skierowane na czarującego chłopaka i nieśmiałą dziewczynę, która do końca nie zdawała sobie sprawy jak ogromnego zaszczytu teraz doświadczyła przez to że będzie miała okazję zjeść posiłek w obecności tego wspaniałego arystokraty.
Dziewczyny szeptały do siebie na ucho o tym co właśnie zobaczyły. Prawie każda, w myśli skrycie, życzyła Hermionie śmierci. Niektóre robiły się czerwone ze złości, inne zaś milczały wyżywają się na talerzu. Ale nikt nic nie mówił głośno. Za dużym szacunkiem traktowano tego chłopaka i paru innych arystokratycznych tyłków.
-Napijesz się herbaty? Zapytał kiedy usiadł naprzeciw niej przy okrągłym stoliku.
-Tak poproszę. Odpowiedziała onieśmielona całą tą sytuacją.
Klaud nalał do jej szklanki ciepłego napoju i podał talerz z kanapkami.
W końcu sam usiadł i nałożył sobie śniadanie.
-Hermiona! Usłyszała czyjś głos i odwróciła się.
W jej kierunku szedł Kevin. Uśmiechał się ciepło, ale kiedy jego wzrok natrafił na Ślizgona uśmiech zniknął tak szybko jak się pojawił.
-Co ty tu robisz? Zapytał zdziwionym głosem.
-Jem śniadanie Kevin. Odpowiedziała zawstydzona.
-No dobra. Pogadamy później. Warknął i odszedł zostawiając ją znowu samą z tym chłopakiem.
Zapanowała dziwna i niezręczna cisza. Którą w końcu zakłócił bas kolejnego szkolnego przystojniaka.
Draco Malfoy nie zauważając dziewczyny podszedł do Zabiniego i uścisnął jego rękę w geście powitania.
-To jest Hermiona Granger. Powiedział na wstępie wskacując ręką na przestraszoną dziewczynę.
Draco w momencie kiedy spojrzał na nią zdziwił się strasznie.
-Skąd ją znasz? Zapytał szeptem.
-Nowa koleżanka mojej siostrzyczki. Odrzekł uśmiechając się do Brązowookiej.
-Siostry? Ciągnął dalej blondas. Już przyjechała?!
-Tak… pamiętasz, obiecałem że cię z nią zapoznam?!
Ślizgom kiwnął głowa i rozejrzał się.
-Więc gdzie ona jest?
-Zaraz tu będzie. Odpowiedział siadając z powrotem.
Draco nie wahając się długo także usiadł i nalał sobie herbatki.
-Alice ma dzisiaj imprezę powitalną z okazji przybycia wiesz? Oznajmił dumnie brunet.
-Ooo, to dzisiaj jeszcze ją poznam, uśmiechnął się złośliwie.
-A właśnie Hermiono… Wpadniesz prawda? Zwrócił się do pobladłej dziewczyny.
Draco z tak wielkim zachwytem wspominał o tamtej dziewczynie że aż serce jej zamarło.
-Nie wiem… szepnęła bardziej do siebie niż do nich.
-Oh nie bądź taka. Wpadnij będzie fajnie. Dodał siadając bliżej niej.
Gryffonka nie myśląc wiele zgodziła się i wstała.
-no to ja idę, miałam się spotkać z Alice przed WS. Usprawiedliwiła się dziewczyna i już chciała iść jak Zabini ją zatrzymał.
-Czekaj chwilkę. Wypiję herbatę i pójdę z tobą.
Granger zdziwiła się troszkę ale kiwnęła głową siadając z powrotem na krześle.
Pare minut później cała ich trójka szła do wyjścia z ogromnego pomieszczenia.
Ślizgonka już na nich czekała.
Kiedy tylko blondyn zobaczył ją, zaświeciły mu się niebezpiecznie oczy i przyspieszył kroku.
-no jesteście! Powiedziała przyglądając się w szczególności blondynowi.
-Ja skądś cię znam… dodała szeptem
-No… Alice… pomyśl. Odezwał się Draco.
-chwilka, ty… twoje włosy… wybąkała niepewnie.
-No dalej no! Zaśmiał się Zabini.
-Draco!!! Krzyknęła, gdy po chwili ją olśniło.-O Jeny jak ty się zmieniłeś… wydoroślałeś… i jeszcze przystojniejszy… mówiła to takim głosem że nie sposób było się nie zaczerwienić.
Na policzki blondyna wpłynął lekki rumieniec, ale nie dał po sobie poznać że się zawstydził.
-Ja to nic w porównaniu do ciebie śliczniejsza niż można sobie wyobrazić… powiedział lustrując ją pożądliwym wzrokiem.
-Oh no co ty gadasz! Zaśmiała się.
Ale kiedy spojrzała na zegarek coś ją tknęło i zerknęła na Hermionę.
-Mionka pójdziesz ze mną rozpakować się do końca? Zapytała niespodziewanie i zrobiła słodkie oczka.
-No dobra… i tak nie mam co robić.
-No i się przygotujemy na imprezę! Przecież będziesz prawda? Zaczęła przekonywać brązowooką aż ta kiwnęła głową.
-No to chłopcy tak jak mówiłam o 17-30 macie być wszyscy w pokoju wspólnym i już ma być all goto9we… zapiała uśmiechając się zalotnie i złapała Gryffonkę za rękę ciągnąc za sobą.
Po paru krokach obejrzała się i zmierzyła brata badawczym wzrokiem.
-Słuchaj Klaud… ja muszę iść po resztę książek a ty i Draco odprowadźcie może Mionkę do mojego dormitorium. Nie chcę tracić czasu. Powiedziała odwracając się i chciała już iść jak Klaud znowu jej przerwał.
-Kurde… Alice weź dla mnie 4 tomy Puszkina, muszę przeczytać na mugoloznawstwo! Zaczął chłopak ale dziewczyna przerwała mu samym spojrzeniem.
-Klaudzie Blase Zabini!! Nie dość że muszę iść po te książki i je targać sama to ty jeszcze chcesz abym niosła także 4 opasłe tomy dla ciebie?!!? Pokierało cię tumanie, idziesz ze mną. Nie mam zamiaru sama tego targać! Krzyknęła oburzona zachowaniem brata.
Chłopak skrzywił się niesmacznie ale widząc rozchmurzoną minę Hermiony ponownie podniósł wzrok na siostrę.
-Chodź ze mną taki mądry jesteś… powiedziała brunetka po chwili namysłu wdychając głośno powietrze.
-Draco ty może z nią pójdź… warknął spoglądając błagalnie na wysokiego blondyna.
Ten zaś uśmiechnął się i kiwnął głowa.
Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej
...:::Love, strange thing:::... || wtorek, 3 stycznia 2006 || 23:22:35 ==>
komentarze [26]
macie notkę, nie wiem kiedy będzie następna... Dzisiaj naprawdę dużo napisałam... i to późno.... więc prosze nie narzekać jak notka się nie spodoba ;/ papa buska
Dedykuje ją najwierniejszym czytelnikom i kochanej Lisie ;*
Weszli do jubilera. Hermiona chciała kupić sobie jakieś niedrogie srebrne kolczyki. Swoje stare z tarczą Achillesa gdzieś zgubiła.
„A tak je lubiłam…” pomyślała wpatrując się w sreberka ułożone na wystawie.
Przyglądała się połyskującej Biżuterii z podziwem i z pewnego rodzaju zazdrością.
W oko wpadła jej śliczna para kolczyków. Postanowiła zapytać kolegę co na ten temat myśli.
Odwróciła się i wzrokiem wypatrzyła Krukona. Nabrała powietrza do płuc i krzyknęła
-Kevin! Chwile potem do sklepu wszedł Lucjusz Malfoy, a za nim Dracon.
-Słucham cię. Odezwał się Kevin podchodząc do niej i patrząc pytającym wzrokiem.
Dziewczynę przeszedł silny dreszcz. Zrobiło się jej niedobrze. Coś w jej głowie podpowiadało, że to przez Malfoya seniora. Dziwne, ale miała do niego jakieś uprzedzenie. Coś co sprawiło, że zrobiło jej się zimno. Potrząsnęła niewidocznie głową i spojrzała na Bruneta o oczach koloru smoły.
-Eee, no właśnie, Kevin. Zobacz może te? Kontynuowała wskazując na niedługie wiszące kolczyki z serduszkami ozdobionymi cyrkonią.
-Są śliczne. Odpowiedział lekko mrużąc oczy, aby zobaczyć cenę.
Nastała chwila ciszy. Hermiona wyjęła portmonetkę i zaczęła liczyć pieniądze.
-Pani Wilson. Ja poproszę zestaw „oaza spokoju” . Usłyszała wysoki bas wysokiego blond arystokraty-ojca Ślizgona .
Dziewczyna spojrzała się w stronę expedientki i z wrażenia aż zamrugała oczami. Kobieta położyła na stół piękny złoty naszyjnik z ogromnym diamentem w środku jeszcze piękniejszej muszli. Po chwili podobne kolczyki i bransoletę. Gryffonka pomyślała że nawet jakby sprzedała cały dom i wszystko co w nim, nie mogła by sobie pozwolić chociażby na jeden taki kolczyk.
Westchnęła i zapłaciła za własny towar.
Nie zdawała sobie sprawy, że przez cały czas jej przebywania w sklepie, każdy jej nawet najdrobniejszy ruch był śledzony przez bystre stalowo-szare oczy Dracona.
Kiedy wszystko już załatwili, dziewczyna z ulgą opuściła sklep.
Była jakaś blada i wydawała się chorowita.
-Co ci jest?... zapytał Kevin widząc jej nieszczęśliwą minę.
-Nic…odpowiedziała nie patrząc na niego. Zwykle silna otwarta i niezłomna dziewczyna, była teraz taka krucha… bezbronna i wydawała się teraz niedostępna.
Patrząc tak na nią, coś w sercu chłopaka poruszyło się. To coś mówiło że nie może pozwolić jej marnować czasu i być taką przygnębioną.
-Chodźmy na herbatę do pani Jonson. Zaproponował głosem nie znoszącym sprzeciwu.
Dziewczyna kiwnęła głową i powoli poszli w kierunku niedużej kawiarenki ze skośnym słomianym dachem.
*
Następnego dnia, dziewczyna wstała z łóżka lewą nogą. Nie miała na nic ochoty. I w momencie kiedy Harry zapytał czy idzie na śniadanie, fuknęła na niego i wyszła z Pokoju Wspólnego.
Usiadła na końcu swojego stołu i zaczęła powoli gryźć jak dla niej, zbyt twardą grzankę, którą popiła zbyt gorącą herbatą, z za dużą ilością cukru.
-Cześć… usłyszała czyjś głos.
Odwróciła się gwałtownie i jej oczom ukazała się uśmiechnięta twarz Kevina.
-Cześć… burknęła znowu opuszczając wzrok na szklankę z ciepłą cieczą.
Chłopak widząc jej dziwne zachowanie usiadł koło niej i już chciał coś powiedzieć jak Gryffonka się podniosła.
-Przykro mi, ale już skończyłam. Oznajmiła stanowczym głosem. Tak bardzo innym od tego który Kevin słyszał wczoraj.
Krukon nie zdążył się odezwać, jak brązowooka zniknęła za ogromnymi drzwiami wielkiej Sali.
Szła nie patrząc przed siebie. Przemierzała korytarze szybkim krokiem nie zastanawiając się gdzie ją zawiodą nogi. Niewysokie obcasy z hukiem stukały w kamienną posadzkę wydobywając z niej głośne echo które rozchodziło się po całej długości korytarza.
„Będę miała okres…” pomyślała zastanawiając się nad własnym zachowaniem.
W pewnej chwili podniosła wzrok i zorientowała się że nie wie gdzie jest.
Z tego co pamiętała to schodziła cały czas po schodach… więc teraz za pewne jest gdzieś w lochach.
Wzdrygnęła się i zaczęła z lekkim strachem w oczach rozglądać się dookoła.
W pewnej chwili usłyszała czyjeś głosy.
Z pośpiechem zaczęła iść w kierunku słyszanych dźwięków.
Kiedy weszła w kolejny zakręt zobaczyła grupkę Ślizgonów, którzy w tym momencie stali ze dwa kroki od niej.
-Ooo… odezwał się jakiś wysoki brunet na jej widok.-Czego tu szukamy? Zapytał zwracając się do niej dziwnym szeptem.
-Eee…ja, ja się zgubiłam… powiedziała cofając się o krok.
-Ale nie opuszczaj nas tak szybko. Wtrącił się jakiś grubas podchodząc do niej.
-Ale, ja sobie jakoś już poradzę. Dodała a w jej duszy włączył się alarm.
UCIEKAĆ!! Mówił wewnętrzny głos.
Odwróciła się i już zrobiła krok w stronę z której przyszła, jak ktoś ją złapał za nadgarstek.
Jakieś olbrzymie silne ręce zacisnęły się jak szpony na jej drobnym ciele.
Gruby ślizgon objął ją w tali i przyciągnął do siebie.
-Śliczna jesteś… szepnął jej do ucha.
Hermiona krzyknęła coś i zaczęła się wyrywać, co spowodowało śmiech reszty chłopaków stojących koło nich.
Podszedł do nich jakiś brązowowłosy i rozpiął jej bluzkę.
Dziewczyna zaczęła jeszcze głośniej krzyczeć. I wyrywać się ze wszystkich sił. Wynikiem jej starań był tylko malutki siniak na nodze grubasa, który trzymał jej ręce.
W pewnej chwili, kiedy na chwilkę umilkła aby zaczerpnąć powietrza do płuc usłyszała że ktoś nadchodzi.
-Co się tu dzieje… usłyszała oskarżycielski głos.
Odwróciła lekko głowę i ujrzała Draco malfoya.
-Uhh tylko tego brakowała, totalna porażka… warknęła w duchu i z zażenowania zamknęła oczy.
-Granger?! Odezwał się po chwili ze zdziwieniem Blondyn.
-Znasz ją?! Zapytał któryś z chłopaków.
-Tak, to gryffonka idioto! Warknął podchodząc o krok bliżej.
-No to co, ważne że ładna.
-Co ty w ogóle gadasz Blink! Puść ja idioto albo za chwile jednym zaklęciem pozbędę się tej twojej zrytej mordy… warknął nie mogąc się nadziwić głupocie niektórych Ślizgonów.
Grubas puścił ją a ta upadła na posadzkę uderzając głową o murek.
-Uuuuhhh idioci! Chcecie mieć kłopoty u McGonagall?! Spadać mi stąd dopóki mam dobry humor! Krzyknął podchodząc do bezwładnego ciała dziewczyny.
Szturchnął je nogą i kiedy zorientował się że jest nieprzytomna pochylił się nad nią i leniwie zaczął zapinać guzik, po guziku. To było takie dziwne… dotykał tą szlamę i nic mu się nie działo. Na odwrót, widząc jej wpół nagie ciało przechodził go cień podniecenia i czegoś jeszcze… ale na razie nie mógł się domyślić o co chodzi…
Stał chwile zastanawiając się co zrobić z bezwładną Gryffonką.
Pierwsza myśl była łatwa. Zanieść do skrzydła. Ale kiedy pomyślał o pytaniach które mogłaby mu zadać pielęgniarka i o tych silnych zaczerwienieniach na nadgarstkach rozmyślił się.
Nie miał innego wyjścia, musiał ją zanieść do siebie.
*
Wszedł do pokoju wspólnego rozglądając się czy przypadkiem nikt go nie widział.
Kiedy stwierdził że nikogo nie ma szybkim krokiem przemierzył pomieszczenie i znalazł się u siebie.
Po chwili położył ją na swoim ogromnym łożu i poszedł po jakieś maści.
Kiedy wrócił nadal leżała nieprzytomna i nieświadoma tego wszystkiego co się działo naokoło niej.
Usiadł koło bezwładnego ciała Hermiony i delikatnie podniósł jej dłoń i posmarował jakąś zieloną maścią, a po tym owinął już sine miejsce bandażem.
To samo zrobił z drugą ręką, a do czoła przyłożył zimny kompres.
-Oj Granger Granger, pomyślał z przekąsem wpatrując się w jej bladą twarz.
Parę godzin później, pod wieczór otworzyła oczy i z przerażeniem rozejrzała się gdzie jest.
Sporo rzeczy było zielonych, a duży apartament… oh, to wszystko, to wszystko było takie znajome.
-Ah no tak! Pomyślała lekko podnosząc się. Jestem u Dracona!
W tej chwili w pokoju nikogo nie było, ale w łazience paliło się światło.
Nieświadoma szkód które wyrzucił upadek i całe te spotkanie spróbowała wstać.
Zakręciło jej się w głowie i z hukiem opadła na posadzkę pokrytą czarnym dywanem z ogromnym zielonym wężem na samym środku.
Draco słysząc to wyskoczył z łazienki zapominając o tym że jest tylko w bokserkach i podszedł do niej kładąc ją powrotem na łóżku.
-Nie myśl sobie Granger że robie to dla ciebie. Po prostu byłem coś dłużny a teraz już nic nie jestem winien więc nie myśl że to kiedykolwiek się powtórzy. Warknął Podając jej poduszkę. Kiedy się lekko nad nią nachylił ona bez namysłu wyciągnęła ręce i przyciągnęła jego twarz do swojej i pocałowała go nie świadoma co nastąpi po tym.
Przez chwili całowali się, jak w końcu chłopak oprzytomniał i ze wstrętem się od niej odsunął.
-W ogóle co ty wyprawiasz! Jak śmiałaś to zrobić! Ty śmierdząca szlamo! Idiotko porąbana! Zaczął krzyczeć, ale na nią to nie działało. Nie słuchała tego co on mówi. Miała to już głęboko gdzieś. Co doprowadziło go do wściekłości.
-Słuchaj mnie jak coś mówię! Wrzasnął odwracając jej głowę ku sobie.
-Ała.. szepnęła czując jego silną dłoń na brodzie.
Ślizgom od razu cofnął dłoń i skarcił się w myśli za zbytnią złość.
-Ja lepiej pójdę… szepnęła wstając i opierając się o ścianę.
-Siadaj debilko! Nie dojdziesz sama do swojego pokoju! A nawet jak, to nie mam zamiaru robić sobie wstydu tym że tu jesteś! Siadaj z powrotem! Jutro rano sobie będziesz mogła iść gdzie chcesz! Ale za to że ci pomogłem wracaj do łóżka! Warknął zdeterminowany.
Wolał nie myśleć co wywołały by plotki o tym że gryffonka była u Ślizgona i to u Draco Malfoya.
Zmierzyła go wściekłym wzrokiem i westchnęła.
-Nie prosiłam cię o pomoc. I mam gdzieś że narobię ci wstydu. Odezwała się z sarkazmem w głosie i zrobiła kolejne dwa kroki ku drzwiom.
-O nie… szepnął i podszedł do niej podnosząc ją i kładąc do łóżka.
-I tak mi się odwdzięczasz?!?! Krzyknął podchodząc do drzwi i je zamykając jednym łatwym zaklęciem.
-Mów do mnie normalnie, a nie krzycz! Odpowiedziała już spokojniej.
-Nie będziesz mi stawiała zasad. Syknął.
-Dzisiaj będę! Jeśli nie przestaniesz się do mnie arogancko odzywać ja już znajdę sposób aby się stąd wydostać i narobić ci kichy.
Ślizgon zamilkł. Nie wiedział co ma odpowiedzieć więc w końcu odwrócił się na pięcie i wszedł do łazienki.
Nie chcę cię dotknąć
Boję się
Boję się twego bólu
Chcę ci zostawić twą samotność
A swą obecność zmienić w czułość
Jesteśmy inni
Każde z nas
Ma swoje tajemnice ciemne
Kolczasty
Dziki
Suchy chwast
Nadzieje nadaremne
Spotkali się
Któryś tam raz
Śpiąca królewna ze ślepym królem
Chcę dać ci to
Co mogę dać
Czule
Czulej
Najczulej
Szablon
zrobiła
Yzoja. zdjęcie zrobiła
l00py. więcej w
mieście kreowania snów.